piątek, 24 czerwca 2016

"Razem damy radę.." ~ Mikasa x Levi rozdział 2

Po tym, co powiedział mi kapral, szybko wyszłam z jego pokoju trzaskając za sobą drzwiami. Jego propozycja zaskoczyła mnie i wprawiła w zakłopotanie, nie wiem kto normalny oczekuje od kobiety czegoś takiego. Nie chciałam o tym myśleć, jedyne co mi pozostało to zachować jego słowa w tajemnicy. Wbiegłam do swojego pokoju zamykając przy tym drzwi na klucz, teraz marzyłam tylko o prysznicu i odrobinie spokoju. Weszłam do łazienki, rozebrałam się i puściłam wodę w kabinie prysznicowej. Stałam pod strumieniem wody, a wzrok miałam wbity w ścianę znajdującą się przede mną. Dlaczego to właśnie przy nim moje serce zaczyna wariować...? Ciągle zadawałam sobie to samo pytanie. Wiedziałam, że nie mam na to wpływu i właśnie to wyprowadzało mnie z równowagi.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~***~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
10 min później

Trochę się wyciszyłam więc wyszłam z niewielkiego pomieszczenia, wzięłam ręcznik i obwiązałam go na wysokości biustu. Opuściłam łazienkę i położyłam się na łóżko, nie chciałam suszyć włosów, bo to by je tylko zniszczyło, a w mokrych nie mogłam się położyć. Tak więc leżałam patrząc w sufit, kiedy usłyszałam pukanie do drzwi.
-Proszę... - powiedziałam w nadziei, że mój gość sam wejdzie, ale on  ciągle pukał.
Wstałam i otworzyłam drzwi przytrzymując ręcznik, żeby mi się nie zsuną. W drzwiach stał Jean, który jak można się było spodziewać wpatrywał mi się w dekolt. Postanowiłam, że to zignoruję, ponieważ i tak nic nie było widać.
-Co cię do mnie sprowadza? - Zapytałam z obojętnym tonem, sprowadzając go "na Ziemię"
-Chciałem się zapytać, czy poszłabyś ze mną na kolację, ale widzę, że w czymś ci przerwałem - uśmiechnął się zadziornie.
W sumie, nie mam nic do stracenia. Przez tą całą sytuację trochę zgłodniałam...
- W porządku. Poczekałbyś na mnie na korytarzu?
- Ehh... Niech będzie.
Wiedziałam, że oczekiwał wpuszczenia go do środka, ale nie chciałam, żeby ktokolwiek widział moje ciało. Zamknęłam drzwi, ubrałam spodnie i już chciałam zakładać biustonosz i koszulę kiedy naglę ktoś otworzył drzwi.
-Mikasa mogłabyś się posp... - w tym momencie zorientował się, że stoję bez koszuli i krew pociekła mu z nosa.
-Jean! Wyjdź stąd do cholery! - zakryłam się jakoś i rzuciłam w niego poduszką, którą miałam pod ręką.
-Mika słońce, nie musisz się wstydzić swojego ciała, nie przede mną.
-Wyjdź stąd i poczekaj na mnie na korytarzu...
-No dobrze, dobrze - zamknął drzwi i oparł się o nie.
Ja dokończyłam ubieranie się i wyszłam z pokoju zmieszana.
-Oj przepraszam... Nie gniewaj się na mnie - objął mnie ramieniem.
Ignorowałam to, chciałam sprawdzić, czy moje serce zacznie wariować na punkcie innego chłopaka.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~***~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Poszliśmy do jadalni i usiedliśmy przy stole.
-Skoro już tu razem jesteśmy, może spróbuję cię jakoś do siebie przekonać - powiedział z dużym naciskiem na 'razem'.
-Próbuj... Czekam - odpowiedziałam mu z nutką obojętności.
Zjedliśmy kolację i rozmawialiśmy tak jeszcze ze dwie godziny.
No przyznaję, nie jest taki zły. Spojrzałam na zegarek i okazało się, że jest już po 21.
-Wiesz Jean, bardzo miło mi się z tobą rozmawiało, ale czas się już zbierać - wstałam od stołu nie spuszczając z niego wzroku.
-Mi też bardzo miło się z tobą rozmawiało, może cię odprowadzę? - mówiąc to również wstał i znowu patrzył na mój dekolt.
-Jeżeli chcesz...
Ruszyliśmy w kierunku mojego pokoju nie odzywając się już ani słowem.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~***~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Stanęliśmy przed moim pokojem.
-Dziękuję za ten wieczór było... przyjemnie - rzuciłam po chwili.
-Też ci dziękuję... Dobranoc - odpowiedział przyjaznym tonem.
-Dobranoc - odwróciłam się, żeby otworzyć drzwi.
-Mikasa..
Chciałam spojrzeć w jego stronę, bo to nie kulturalnie rozmawiać z kimś nie patrząc w oczy i stało się. Nasze usta złączyły się w pocałunku.

Koniec rozdziału 2
Mam nadzieję, że rozdział się podoba i chcecie, żebym to kontynuowała. Chciałabym do tego dodać także zmiany perspektyw, co wy na to? 

Saio-chan

środa, 22 czerwca 2016

"Razem damy radę.." ~ Mikasa x Levi rozdział 1

Kolejny letni dzień. Minęło już 5 lat od wszystkim dobrze znanej tragedii - upadku muru Maria. Razem z Erenem i Arminem dołączyliśmy do korpusu zwiadowczego. Podczas pierwszej misji poza murami zginęło wielu naszych żołnierzy. Był to wielki cios dla ludzkości. Wieść o wydarzeniach, w których kluczową rolę odgrywała Annie ucichła. Tytani, nie byli tymczasowo zagrożeniem, ale i tak mieliśmy się na baczności. Nadszedł czas kolejnego treningu, ale nigdzie nie widziałam przyjaciół. Trenowaliśmy dzisiaj walkę w ręcz, więc pomyślałam, że dzisiaj postanowili sobie odpuścić bądź po prostu zaspali co zdarzało się ostatnio coraz częściej. Coraz bardziej zastanawiało mnie co ta dwójka robi po nocach.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~***~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nim się obejrzałam trening się zakończył, a ja postanowiłam jak najszybciej pójść sprawdzić co się z nimi dzieje. Idąc w stronę zamku poczułam, że ktoś trzyma moją dłoń.
-O co chodzi? Śpieszy mi się...- odwróciłam się i zauważyłam mężczyznę o oczach w odcieniu szarości.
-Doprawdy? A gdzie się tak śpieszysz Ackerman?- odpowiedział mi i posłał chłodne spojrzenie. 
-Idę sprawdzić dlaczego Yeager i Arlert nie stawili się na treningu kapralu...- pewność zaczynała mnie powoli opuszczać, nie wiedziałam co się dzieje, ale kiedy patrzyłam w jego oczy czułam jak serce zaczyna mi przyśpieszać.
-W porządku, staw się później u mnie, mam do ciebie pewną sprawę- puścił moją dłoń i odszedł w przeciwnym kierunku.
Nie odpowiedziałam i poszłam w pierwszej kolejności do pokoju Erena. Zapukałam i czekałam na odpowiedź.
-Proszę...- usłyszałam jego głos.
Weszłam do jego pokoju i usiałam przy łóżku.
-Czemu nie przyszedłeś na trening?
-Zaspałem, a później pomyślałem, że nie ma sensu iść na jakieś 15 minut.
-Rozumiem... Przepraszam, że się pytam, ale co ty i Armin robicie po nocach? Coraz częściej opuszczacie treningi... Co się dzieje?
-Skończ... za bardzo się przejmujesz.
-To powiedz mi o co chodzi! Martwię się! 
-W takim razie nie martw się, nie musisz.
-Muszę.
-Skończ mnie traktować jak dziecko...- dał mi "pstryczka" w czoło.
-Ale...
-Nie ma "ale". Idź już i nie idź do Armina, musi teraz odpocząć.
-A powiesz mi co się stało?!
-W swoim czasie. Idź już.
-Jak chcesz...
Wstałam i wyszłam z jego pokoju, musiałam się teraz udać do Levi'a. Z jednej strony byłam szczęśliwa, że w końcu go zobaczę, a z drugiej obawiałam się co chce mi powiedzieć. Przez brak Erena i Armina nie przykładałam się do treningów co mogło przyczynić się do jego chęci spotkania ze mną. Podeszłam do jego drzwi, przełknęłam ślinę i zapukałam.
-Wejść.
Otworzyłam drzwi i ostrożnie weszłam do kwatery.
-Chciałeś ze mną o czymś pogadać.
-Tak, zamknij drzwi i usiądź- wskazał mi na kanapę i stanął przy niej.
Zamknęłam drzwi i poszłam na wyznaczone przez niego miejsce.
-O co chodzi..?
-Chodzi o to, że...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~****~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Koniec rozdziału pierwszego ;3

Mam nadzieję, że jak na razie się podoba, iż jest to pierwsze (według mnie) dobrze napisane przeze mnie opowiadanie. Liczę na to, że ciekawi was o co chodzi kapralowi i co się dzieje z Erenem i Arminem ;3 Do zobaczenia w następnym rozdziale <3 

#Saio-chan

"Razem damy radę.." ~ Mikasa x Levi rozdział 1

Kolejny letni dzień. Minęło już 5 lat od wszystkim dobrze znanej tragedii - upadku muru Maria. Razem z Erenem i Arminem dołączyliśmy do korpusu zwiadowczego. Podczas pierwszej misji poza murami zginęło wielu naszych żołnierzy. Był to wielki cios dla ludzkości. Wieść o wydarzeniach, w których kluczową rolę odgrywała Annie ucichła. Tytani, nie byli tymczasowo zagrożeniem, ale i tak mieliśmy się na baczności. Nadszedł czas kolejnego treningu, ale nigdzie nie widziałam przyjaciół. Trenowaliśmy dzisiaj walkę w ręcz, więc pomyślałam, że dzisiaj postanowili sobie odpuścić bądź po prostu zaspali co zdarzało się ostatnio coraz częściej. Coraz bardziej zastanawiało mnie co ta dwójka robi po nocach.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~***~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nim się obejrzałam trening się zakończył, a ja postanowiłam jak najszybciej pójść sprawdzić co się z nimi dzieje. Idąc w stronę zamku poczułam, że ktoś trzyma moją dłoń.
-O co chodzi? Śpieszy mi się...- odwróciłam się i zauważyłam mężczyznę o oczach w odcieniu szarości.
-Doprawdy? A gdzie się tak śpieszysz Ackerman?- odpowiedział mi i posłał chłodne spojrzenie. 
-Idę sprawdzić dlaczego Yeager i Arlert nie stawili się na treningu kapralu...- pewność zaczynała mnie powoli opuszczać, nie wiedziałam co się dzieje, ale kiedy patrzyłam w jego oczy czułam jak serce zaczyna mi przyśpieszać.
-W porządku, staw się później u mnie, mam do ciebie pewną sprawę- puścił moją dłoń i odszedł w przeciwnym kierunku.
Nie odpowiedziałam i poszłam w pierwszej kolejności do pokoju Erena. Zapukałam i czekałam na odpowiedź.
-Proszę...- usłyszałam jego głos.
Weszłam do jego pokoju i usiałam przy łóżku.
-Czemu nie przyszedłeś na trening?
-Zaspałem, a później pomyślałem, że nie ma sensu iść na jakieś 15 minut.
-Rozumiem... Przepraszam, że się pytam, ale co ty i Armin robicie po nocach? Coraz częściej opuszczacie treningi... Co się dzieje?
-Skończ... za bardzo się przejmujesz.
-To powiedz mi o co chodzi! Martwię się! 
-W takim razie nie martw się, nie musisz.
-Muszę.
-Skończ mnie traktować jak dziecko...- dał mi "pstryczka" w czoło.
-Ale...
-Nie ma "ale". Idź już i nie idź do Armina, musi teraz odpocząć.
-A powiesz mi co się stało?!
-W swoim czasie. Idź już.
-Jak chcesz...
Wstałam i wyszłam z jego pokoju, musiałam się teraz udać do Levi'a. Z jednej strony byłam szczęśliwa, że w końcu go zobaczę, a z drugiej obawiałam się co chce mi powiedzieć. Przez brak Erena i Armina nie przykładałam się do treningów co mogło przyczynić się do jego chęci spotkania ze mną. Podeszłam do jego drzwi, przełknęłam ślinę i zapukałam.
-Wejść.
Otworzyłam drzwi i ostrożnie weszłam do kwatery.
-Chciałeś ze mną o czymś pogadać.
-Tak, zamknij drzwi i usiądź- wskazał mi na kanapę i stanął przy niej.
Zamknęłam drzwi i poszłam na wyznaczone przez niego miejsce.
-O co chodzi..?
-Chodzi o to, że...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~****~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Koniec rozdziału pierwszego ;3

Mam nadzieję, że jak na razie się podoba, iż jest to pierwsze (według mnie) dobrze napisane przeze mnie opowiadanie. Liczę na to, że ciekawi was o co chodzi kapralowi i co się dzieje z Erenem i Arminem ;3 Do zobaczenia w następnym rozdziale <3 

#Saio-chan