~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~***~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
10 min później
Trochę się wyciszyłam więc wyszłam z niewielkiego pomieszczenia, wzięłam ręcznik i obwiązałam go na wysokości biustu. Opuściłam łazienkę i położyłam się na łóżko, nie chciałam suszyć włosów, bo to by je tylko zniszczyło, a w mokrych nie mogłam się położyć. Tak więc leżałam patrząc w sufit, kiedy usłyszałam pukanie do drzwi.
-Proszę... - powiedziałam w nadziei, że mój gość sam wejdzie, ale on ciągle pukał.
Wstałam i otworzyłam drzwi przytrzymując ręcznik, żeby mi się nie zsuną. W drzwiach stał Jean, który jak można się było spodziewać wpatrywał mi się w dekolt. Postanowiłam, że to zignoruję, ponieważ i tak nic nie było widać.
-Co cię do mnie sprowadza? - Zapytałam z obojętnym tonem, sprowadzając go "na Ziemię"
-Chciałem się zapytać, czy poszłabyś ze mną na kolację, ale widzę, że w czymś ci przerwałem - uśmiechnął się zadziornie.
W sumie, nie mam nic do stracenia. Przez tą całą sytuację trochę zgłodniałam...
- W porządku. Poczekałbyś na mnie na korytarzu?
- Ehh... Niech będzie.
Wiedziałam, że oczekiwał wpuszczenia go do środka, ale nie chciałam, żeby ktokolwiek widział moje ciało. Zamknęłam drzwi, ubrałam spodnie i już chciałam zakładać biustonosz i koszulę kiedy naglę ktoś otworzył drzwi.
-Mikasa mogłabyś się posp... - w tym momencie zorientował się, że stoję bez koszuli i krew pociekła mu z nosa.
-Jean! Wyjdź stąd do cholery! - zakryłam się jakoś i rzuciłam w niego poduszką, którą miałam pod ręką.
-Mika słońce, nie musisz się wstydzić swojego ciała, nie przede mną.
-Wyjdź stąd i poczekaj na mnie na korytarzu...
-No dobrze, dobrze - zamknął drzwi i oparł się o nie.
Ja dokończyłam ubieranie się i wyszłam z pokoju zmieszana.
-Oj przepraszam... Nie gniewaj się na mnie - objął mnie ramieniem.
Ignorowałam to, chciałam sprawdzić, czy moje serce zacznie wariować na punkcie innego chłopaka.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~***~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Poszliśmy do jadalni i usiedliśmy przy stole.
-Skoro już tu razem jesteśmy, może spróbuję cię jakoś do siebie przekonać - powiedział z dużym naciskiem na 'razem'.
-Próbuj... Czekam - odpowiedziałam mu z nutką obojętności.
Zjedliśmy kolację i rozmawialiśmy tak jeszcze ze dwie godziny.
No przyznaję, nie jest taki zły. Spojrzałam na zegarek i okazało się, że jest już po 21.
-Wiesz Jean, bardzo miło mi się z tobą rozmawiało, ale czas się już zbierać - wstałam od stołu nie spuszczając z niego wzroku.
-Mi też bardzo miło się z tobą rozmawiało, może cię odprowadzę? - mówiąc to również wstał i znowu patrzył na mój dekolt.
-Jeżeli chcesz...
Ruszyliśmy w kierunku mojego pokoju nie odzywając się już ani słowem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~***~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Stanęliśmy przed moim pokojem.
-Dziękuję za ten wieczór było... przyjemnie - rzuciłam po chwili.
-Też ci dziękuję... Dobranoc - odpowiedział przyjaznym tonem.
-Dobranoc - odwróciłam się, żeby otworzyć drzwi.
-Mikasa..
Chciałam spojrzeć w jego stronę, bo to nie kulturalnie rozmawiać z kimś nie patrząc w oczy i stało się. Nasze usta złączyły się w pocałunku.
